Nie tylko lodówki „Mińsk” i traktory „Biełarusy”

Myślimy „Białoruś” i dwa skojarzenia naraz w głowie: pierwsze Łukaszenka, drugie Łukaszenko. Dwie różne litery na końcu, a różnica żadna. Dyktator z wąsem przesłonił cały dość duży przecież kraj i w efekcie wiemy o sąsiedzie tyle co nic. Dotyczy to również białoruskiej gospodarki.